Posts Tagged ‘glamour’

„I never look at fashion magazines. I find them incredibly boring.”

Vivienne Westwood

Odkąd pamiętam, „świat mody” kojarzył mi się mało pozytywnie, a już na pewno te skojarzenia nie dryfowały w stronę intelektualnych wyżyn. Chyba zaczęło się od mojej koleżanki z liceum, Magdy, która na klasową wyprawę w Tatry wybrała się w szpilkach. Kosztowało ją to wiele bólu, a resztę wycieczki kilka godzin słuchania jej narzekań. Myślę, że wyniosła z tego jakąś naukę. Podejrzewam, że jak większość z nas, na następną wyprawę w góry wybrała się w trepach, albo przynajmniej w jakimś płaskim obuwiu. To historia trochę anegdotyczna i chyba dość trafnie podsumowująca pewne irytujące cechy ludzi przesadnie modnych. Każdy z nas chce jakoś fajnie wyglądać, ale jednak nie każdy zakłada szpilki idąc w góry.

O pewnych brakach intelektualnych szeroko pojętego środowiska związanego z modą słychać nie od dziś. Głośny był jakiś czas temu program telewizyjny obnażający brak wiedzy części blogerów modowych. Wtedy „modni” bronili się, że to prowokacja, że osoby są podstawione i że to niesprawiedliwy atak na całą branżę. Może i tak było, nie wiem. Wiem natomiast co stało się dzisiaj…

Znany magazyn „modowy” Glamour zapowiedział okładkę nowego numeru. A na niej reklama artykułu „Modne rewolucjonistki na Majdanie”. Czyli już mocno niepokojąca sytuacja. Okładka dość szybko zdobyła „internety”, czemu trudno się dziwić. Zestawienie czegoś tak błahego jak moda, z czymś tak doniosłym jak śmierć i bratobójcze starcia Ukraińców, musi budzić podejrzenia. W ostatnich dniach o rewolucji na Ukrainie mówią i kibicują nawet ludzie, którzy wcześniej nie interesowali się Euromajdanem i polityką w ogóle. Jak się okazało, okładka to tylko wierzchołek góry lodowej. Wisienka będąca niczym w porównaniu do tortu na jakim się znalazła, czyli reklamowanego artykułu.

To, co przeczytałem w tym tekście wywołało szok mój i chyba nie tylko mój (sądząc po komentarzach, które od kilku godzin wręcz zalewają facebookowy profil glamour.pl). W skrócie, napisała go ukraińska „dziennikarka modowa”, której zamiast na narty w Alpy zamarzyło się zobaczyć jak to jest na barykadach rewolucji. Sam zamysł całkiem szlachetny, ale to w jaki sposób ta biedna dziewczyna opisuje swój udział i pomoc ludziom na Majdanie, przekracza wszelkie pojęcie i mówi bardzo dużo o tym, jak oderwane od rzeczywistości jest środowisko mody. Bo całą sprawę można rozciągnąć na środowisko a nie na jedną dziewczynę, jeśli tak karygodny artykuł zostaje wydrukowany w dużym magazynie o modzie i nie znajduje się w redakcji tego magazynu ani jedna ogarnięta osoba, która by go zatrzymała. Pozwólmy zatem mówić autorce, niejakiej Olence:

–  „Oczywiście na początku zastanawiałam się, jak mam się ubrać, idąc na Majdan. Wiesz, takie typowe rozterki fashionistki. Później zdałam sobie sprawę, że najważniejsze przecież, żeby było mi ciepło. Termiczna bielizna Uniqlo, którą niedawno kupiłam, okazała się wprost idealna na Majdan, a nie – jak wcześniej myślałam – wypad na narty w Alpy.”

– „(…)ale gdy w nocy oglądasz zdjęcia z ataku Berkutu (jednostka specjalna ukraińskiej milicji) na rewolucjonistów, to po prostu nie jesteś w stanie rano wrzucić na swojego walla looku z wybiegu”

– „Kiedy wchodzisz na teren Majdanu, który wyznaczają potężne barykady z worków wypełnionych śniegiem (niesamowity pomysł „Do it yourself”!), masz wrażenie, jakbyś znalazła się w bajce z XXI wieku.”

– „Byłam dumna, że wreszcie mogę zrobić dla Majdanu coś pożytecznego, ale moja próżność podpowiadała mi, że roznoszenie kanapek to nie jest odpowiednie zajęcie dla dziennikarki modowej. Społecznikowska postawa wzięła jednak górę i ostatecznie nawet zgodziłam się pozować do zdjęcia, jak wydaję prostestującym talerze z gryką. „

Czy trzeba coś dodawać, tłumaczyć? Wszystko widać jak na dłoni. Komentarze, które można znaleźć pod tym artykułem są bardzo brutalne. I jest ich bardzo dużo. Wcale mnie to nie dziwi, bo na naszych oczach dokonuje się jakieś kompletne przewartościowanie symboli i znaczeń. Tylko wczoraj zginęło ponad 70 osób w starciach. Jak można zestawiać śmierć, cierpienie, krew, z językiem „fashion”? Jak można to potem wydrukować i jeszcze bronić gdy ludzie zwracają uwagę na niestosowność takiej publikacji (to robi teraz redakcja na swoim profilu). Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, by napisać i wydrukować taki tekst. Nie wiem z jakiego świata trzeba być człowiekiem.

Redakcja Glamour broni się mówiąc, że numer poszedł do druku zanim na Majdanie zaczęły się najbardziej krwawe starcia. NIE KUPUJĘ TEGO TŁUMACZENIA. Po pierwsze, starcia i śmierć na Majdanie miały miejsce już od pewnego czasu. Zanim zaczęła się jatka ostatnich dni, w Kijowie zabito już kilkanaście osób. To nie dało do myślenia „szpilkom na Giewoncie”, naszym modowym mądralom? Zresztą, jakie to ma znaczenie? Nawet gdyby nie było żadnej ofiary śmiertelnej, taki artykuł – banalizujący doświadczenie ludzi protestujących od miesięcy na Majdanie – nie powinien się ukazać. Co więcej, redakcja nadal trzyma ten artykuł w sieci, bo wie że podbija im to oglądalność, wedle durnej i nieprawdziwej „prawdy” marketingowej mówiącej, że nie ważne jak mówią, byle mówili. Zero refleksji.

No cóż, mam nadzieję, że tym razem ważne jak mówią. I mam nadzieję, że będzie to początek końca tego pisma. A redaktor naczelna może następnym razem pójdzie w góry w trepach, a nie w szpilkach.